Gdy tylko spadnie pierwszy śnieg lub pojawi się pierwsza kartka grudniowa w kalendarzu zaczyna się pisanie listów do Mikołaja, uruchamiają się marzenia. Niektóre dzieci poprawiają swoje zachowanie. Każdy rozgląda się za czerwonymi czapkami.
Nie ma takiego popularnego świętego, jak św. Mikołaj. Wszyscy Go znają, o Nim mówią i na Niego czekają, a szczególnie dzieci. Tylko czy ON nie zapomniał o mnie?! Czy mnie odwiedzi, czy pamięta, czy przyniesie mi wymarzony prezent? Dzieci z Montessori postanowiły to sprawdzić.
A że dobro wraca… zabawiły się w świętego Mikołaja przygotowując stos przeróżnych smakołyków dla Rodaków. Wielkie brawa za ich WIELKIE SERCE.
Wyruszyły też w poszukiwaniu św. Mikołaja do Lublina. Znalazły Go w siedzibie Polskiego Radia Lublin. Dzieci tam brały udział w tańcobajce pt. „Załoga na każdy wiatr”. Była zabawa, był taniec, było świetnie. Ahoj, przygodo! Zupełnie nie spodziewały się tam Go spotkać, a jednak „wiatr” przywiał dobre nowiny, wartościowe przesłanie i Świętego. Dzieci otrzymały prezent – kolorowankę XXL, która jeszcze tego dnia zawisła na tablicy pokolorowana przez całą załogę Montessorków. Potrafią być zgraną drużyną. HURA!
Kolejnego dnia, od rana wyglądały, czekały na Niego, rysowały Jego podobiznę, szykowały laurki, drobiazgi, prezenty …. i w końcu się doczekały. Ileż było radości, śpiewu, miłych gestów na Jego widok… a później podziękowań i życzeń dla Niego samego.
A na koniec … NADZIEJA przyświecała każdemu dziecku … „Pewnie Mikołaj przyniesie mi COŚ pod poduszkę”. No i co… czyż Mikołaj nie jest WSPANIAŁY?! [D.W.]








